Ze względu na światowy kryzys potentat stalowy ArcelorMittal Poland ogranicza produkcję. W krakowskiej hucie wygaszany jest wielki piec. Podobnie będzie w Dąbrowie Górniczej.
Kryzys na rynkach finansowych owocuje spadkiem popytu na wyroby stalowe. Mniej zamówień płynie na przykład ze strony producentów samochodów. - Podjęliśmy decyzję, by ograniczyć produkcję do końca pierwszego kwartału przyszłego roku. Czas dekoniunktury wykorzystamy na remonty - mówi Andrzej Krzyształowski, rzecznik prasowy ArcelorMittal Poland. I wyjaśnia: - Piec w Krakowie wygaszamy zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. W tym przypadku kryzys zbiegł się z planowanym remontem. W Dąbrowie Górniczej przyśpieszyliśmy zamknięcie pieca o rok - wyjaśnia, komentując, że mimo wygaszenia dwóch pieców i wykorzystywaniu przez kilka miesięcy tylko dwóch pozostałych, produkcja wcale nie zmniejszy się aż o 50 proc. Nie chcę jednak szacować skali ograniczenia produkcji. Mniejsze zamówienia na blachy Związkowcy polemizują z nim. - W Krakowie to wygaszanie jest nie do końca z planem. Piec miał stanąć dopiero na początku przyszłego roku. Przyspieszono nieco termin ze względu na brak nowych zamówień. Ludzie są bardzo zaniepokojeni. Przychodzą do nas, do związków. Martwią się o przyszłość i o to, że każde ograniczenie produkcji wpływa na wysokość ich płac, bo tracą premie - mówi Władysław Kielian, przewodniczący międzyzakładowej organizacji związkowej NSZZ "Solidarność" ubolewając, że hucie znacznie zmniejszyły się zamówienia. Zarówno na blachy karoseryjne, jak i te do sprzętu AGD.
Kielian alarmuje też, że w hucie spadło zapotrzebowanie na zatrudnianie pracowników z firm zewnętrznych. - Według naszej wiedzy, na walcowni około 200 pracownikom tymczasowym nie przedłużono umów - mówi. Od hutników można usłyszeć obawy, że z powodu złej koniunktury część z nich zostanie wysłana na przymusowe urlopy bezpłatne. Andrzej Krzyształowski dementuje te informacje: - Choć w Dąbrowie wyłączamy piec o rok wcześniej, wszyscy pracownicy, którzy mieli przy nim pracować zostaną zagospodarowani gdzie indziej. Z drugiej strony, sporo naszych pracowników ma dodatkowe urlopy zdrowotne, to dobry okres by je wykorzystać. Nikogo jednak do niczego nie będziemy zmuszać - zapewnia Trudno się nie niepokoić Eugeniusz Hlek, przewodniczący międzyzakładowej komisji Solidarności '80 w krakowskiej hucie: - Odczuwamy symptomy kryzysu. Mamy mniejsze zamówienia, ale na razie nie ma paniki, bo z taką sytuacją często spotykamy się pod koniec roku. O żadnych przymusowych urlopach na razie nie ma mowy, choć przerwy w produkcji często są wykorzystywane do zaległych urlopów. Większe obawy mają związkowcy z dąbrowskiej huty: - Trudno się nie niepokoić, jeśli tylu ludziom wstrzymywane są miejsca pracy, a ograniczenia produkcji są dość drastyczne. Co prawda, pracodawca zapewnia nas, że drastycznych działań w obszarze pracowniczym nie będzie, ale czy to prawda, pokaże czas - mówi Jerzy Goiński, przewodniczący "Solidarności" w dąbrowskim oddziale ArcelorMittal.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
|
Komentarze