Europejski standard, natryski z ciepłą wodą, salka komputerowa, fachowa pomoc. Tego ranka, gdy zdecydowałem się skorzystać z pomocy Domu Pomocy Społecznej w Katowicach doznałem szoku. I gdyby nie panująca w łaźni wszawica, byłbym zaskoczony poziomem tej placówki.
</script> Dzień dość słoneczny. Wysiadam w Katowicach Szopienicach i udaję się do łaźni prowadzonej przez MOPR. Jest 11.30. Bez przeszkód dostaję się do pomieszczeń, w których są natryski, umywalki, szatnie. Odnajduję pracownika. Starszy wolontariusz (najprawdopodobniej bezdomny korzystający z pomocy tego domu noclegowego) nie pyta o choroby, wszy, świerzb. Nic jakby go nie interesowało. Po chwili (kręcąc tytoń) stwierdza: Jeśli chcesz skorzystać z natrysku, musisz dać dokument ze zdjęciem. Wyjmuję dowód osobisty. Wolontariusz uśmiecha się po czym wydaje mi kluczyk do szafki. Zaczynam kąpiel, cały tłum ludzi chce skorzystać z łaźni. Znajduję wolny natrysk i biorę prysznic. Po kąpieli chcę skorzystać z umywalni, ale, o zgrozo, zauważam na umywalce całe stado wszy. Alarmuję wolontariusza, ten tylko krzywo się uśmiecha i mówi: Wszy? Panie, w tramwaju też się pan możesz zarazić. Pytam go, czemu nie kontroluje przybywających do łaźni ludzi, chociażby wyrywkowo. On na to: Sami powinni zgłaszać, że mają problem, ja mam płyn przeciw wszawicy. Wzdrygam się, ponieważ w swoim ręczniku odnajduję wesz. Ręcznik do wyrzucenia, fuj... Łaźnia miała mi pomóc w utrzymaniu higieny osobistej, a tu pech, mogę już nosić wszy. Biegiem udaję sie na dyżurkę i zgłaszam problem, że w łaźni panuje wszawica. Panowie tylko wysłuchują, po czym mówią: Jak coś panu nie pasuje może pan napisać skargę do sanepidu. My codziennie łaźnię dezynfekujemy. Proszę ich pokornie, by dogłębniej przyglądali się łaźni. Po dzisiejszych przeżyciach mam mieszane uczucia, czy korzystanie z łaźni MOPR pomoże mi w utrzymywaniu higieny osobistej, czy wręcz zaszkodzi.
Humor poprawia mi salka komputerowa
Artykuł piszę właśnie z ogólnodostępnej salki komputerowej zaraz po kąpieli. Salka jest czynna codziennie od 8 do 14, przy czym zawsze jest dostępna fachowa pomoc wolontariusza. Miło i fajnie się siedzi, klika w klawisze, wiedząc, że jak czegoś nie będę umiał, do dyspozycji mam uśmiechniętego i życzliwego wolontariusza. Dziś obudziłem się jakby w innym świecie. Wszystko nowoczesne, na europejskim poziomie. Jednak po kąpieli we wspomnianej łaźni wiem, że wszystko zależy od fachowości i podejścia personelu, jak i ludzi korzystających z urządzeń sanitarnych. W salce komputerowej nikt nie pali. Niestety w łaźni palenie tytoniu to norma, bariera jakby nie do przebycia, bo uzależnieni zawsze będą łamali prawo, mając w nosie ogół. No i pracownik, który przymknie oko, bo sam jest też palący. Mimo wszystko, nawet bezdomny może czasem doświadczyć luksusu.
|
Komentarze